Śliwowica

Awatar użytkownika
gigant
50%
50%
Posty: 164
Rejestracja: 2007-12-17, 19:29
Lokalizacja: LC

Post autor: gigant » 2008-11-10, 10:10

Ja bym takie wiaderko potraktował wiertarką dodał wody, cukru, pożywki i drożdżaków (np. G995), ale to moja sugestia.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez gigant, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
winiarek5
101%
101%
Posty: 1814
Rejestracja: 2006-04-09, 15:02
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: winiarek5 » 2008-11-10, 11:55

bimbelek pisze:Wygląd tego nie ciekawy(jak z wiaderka) rozkład, odór, itd.
Jak już jest na takim etapie to raczej tylko na kompostownik :(
Na szczęście to tylko jedno wiadro.

Pozdrawiam

Winiarek

Awatar użytkownika
francis
50%
50%
Posty: 106
Rejestracja: 2007-05-30, 12:18
Lokalizacja: Warszawa - Okolice

Post autor: francis » 2008-11-10, 19:46

A jaką temperaturę utrzymywać tego zacieru?
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez francis, łącznie zmieniany 1 raz.
Rosyjska Formuła 1 - C2H5(OH)

Awatar użytkownika
bimbelek
101%
101%
Posty: 320
Rejestracja: 2007-02-12, 16:44
Lokalizacja: powiat Gorlicki

Post autor: bimbelek » 2008-11-12, 08:41

Dawno temu a mogło to być ok.25lat temu(tak opowiadał mój tata) był tak bardzo urodzajny rok że ze śliwami nie mieli co robić :nie_wiem . A że dziadek dość często uprawiał zakazany proceder, więc w wolnym czasie razem z moim ojcem zbierali te śliwy(grabiami - bo tyle ich było) Uzbierali z pod kilku drzew całą beczkę 200l :lol: na to położyli kawałek deski potem położyli kamień co był przeznaczony do kiszenia "fafusty" i na to prześcieradło, coby jakieś ustrojstwo tam się nie dostało. Zostawili to na jakieś 2 m-ce. Po tym czasie kamień opadł na dno, po śliwkach ani śladu, a zapach...... jak go ojciec mój opisywał to aż mu łzy w oczach stały - taki był śliwkowy :slinka . No i przecedzili to to i do gara :brawo . Ojciec mówił że pierwszy raz taką śliwowicę pił. Mówił że teraźniejsza Łącka to "chlopy" Ostatnio robiłem śliwowice z wina śliwkowego. Ojciec powiedział że to nie łącka i jest super, ale to nie to co zrobił dziadek.

Awatar użytkownika
Spirit
100%
100%
Posty: 2303
Rejestracja: 2008-03-01, 18:30
Lokalizacja: Ostrołęka.

Post autor: Spirit » 2008-11-12, 18:51

Dziś przepuściłem na pot-stilu pierwszą porcję śliwowicy. Jutro pójdzie druga, trzecia i może czwarta. Będzie tego około 8L o mocy ok.50%. Planuję rozcieńczyć to wodą i przepuścić przez pot-stila jeszcze raz. W smaku pomimo że sporo przeciągnięte dość dobre. Myślę że druga prosta destylacja po rozcieńczeniu i będzie miodzio. Blg nastawu wynosiło 4. Czy mam wlać to z powrotem do gąsiorka i dodać drożdży? :nie_wiem
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Spirit, łącznie zmieniany 1 raz.
Lubię pracę. Praca mnie fascynuje. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami....

Awatar użytkownika
rudysteffan
40%
40%
Posty: 95
Rejestracja: 2008-07-31, 12:32
Lokalizacja: Mazowsze

Post autor: rudysteffan » 2008-11-13, 08:53

Heja!

@Spiryt
Spokojnie możesz wykręcić teraz na tym cukrówkę. Szkoda tego cukru który został nieprzerobiony.

Pozdrawiam
Stefan
Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni...

Awatar użytkownika
Spirit
100%
100%
Posty: 2303
Rejestracja: 2008-03-01, 18:30
Lokalizacja: Ostrołęka.

Post autor: Spirit » 2008-11-13, 18:11

Dziś śliwowica poszła w rurę drugi raz. Razem z żoną spróbowaliśmy i powiedziałem jej że resztę zakopię i wykopię dopiero na chrzciny naszego dziecka. Ja żartowałem ale ona nie :roll: teraz muszę zakopać . :wall

P.s. nie mamy jeszcze dzieci.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Spirit, łącznie zmieniany 1 raz.
Lubię pracę. Praca mnie fascynuje. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami....

Awatar użytkownika
kitaferia
101%
101%
Posty: 2265
Rejestracja: 2007-09-04, 15:16
Lokalizacja: EuroSojuz

Post autor: kitaferia » 2008-11-13, 18:26

Można się pocieszyć tym, że nie walnąłeś że na wesele dziecka :D
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
winiarek5
101%
101%
Posty: 1814
Rejestracja: 2006-04-09, 15:02
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: winiarek5 » 2008-11-13, 21:39

Spiryt,
to tylko 9 miesięcy (+ ok. miesiąc-dwa na formalności związane z chrzcinami) od podjęcia decyzji kiedy chcesz odkopać tę śliwowicę.
Polecam jednak systematyczność ( :mrgreen: ← ta roześmiana gęba to ze mnie: "mistrza" systematyczności): bez względu na cokolwiek należy co roku wykonać śliwowicę, żytniówkę, cukrówkę (na nalewki), piwo, wino, miód pitny etc.: po 2 - 3 latach zaczyna to działać wybitnie na naszą korzyść.

Pozdrawiam

Winiarek

Awatar użytkownika
Spirit
100%
100%
Posty: 2303
Rejestracja: 2008-03-01, 18:30
Lokalizacja: Ostrołęka.

Post autor: Spirit » 2008-11-14, 15:35

Dodać wiórków dębowych przed zakopaniem czy może jeszcze coś innego? Domyślam się że butelki trzeba zakorkować korkiem takim jak do wina i zalać woskiem pszczelim? Zakopać je w skrzyni, czy luzem? Na jakiej głębokości?

się kObrazek wkopałem z tymi chrzcinami.

[ Dodano: 2008-11-14, 17:37 ]
Śliwowica przechodzi metamorfozę. Dziś w smaku jest paląca ja diabli.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Spirit, łącznie zmieniany 1 raz.
Lubię pracę. Praca mnie fascynuje. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami....

bizon
101%
101%
Posty: 83
Rejestracja: 2006-11-30, 19:36
Lokalizacja: miasto

Post autor: bizon » 2008-11-14, 22:01

Jak gdzieś czytałem, by trzymać się tradycji nalej śliwowicy do antałka i tak ją zakop. Myślę, że głębokość dowolna (granicach rozsądku oczywiście). Postawienie takiego antałka na stole to dopiero będzie wejście! Ponoć tak właśnie robiono starkę. Zaraz po chrzcinach córki do beczki nalewano okowity, beczkę zakopywano i na jej wesele odkopywano - trunek był w sam raz. Może i taki wariant zaproponujesz żonie :) ?
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez bizon, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
winiarek5
101%
101%
Posty: 1814
Rejestracja: 2006-04-09, 15:02
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: winiarek5 » 2008-11-14, 23:34

Podstawowym celem zakopywania gorzałki w dawnych czasach było uchronienie jej przed degustacją, która mogła doprowadzić do całkowitego opróżnienia beczki. Oczywiście gorzałka ta wywierała efekt psychologiczno-mistyczny: "Oto gorzałka palona w roku urodzenia mojej córki/syna. Pijecie coś co ma tyle lat ile moje dziecko!". Raczej rzadkością była starka 20-to letnia jako, że panny onegdaj wcześniej za mąż szły a 20-to latka to już była uważana za starą d***, tzn. starą pannę i to pewnie z jakimś felerem skoro do tej pory się nie wydała za mąż. Jakby przy okazji stwierdzono, że takie przechowywanie alkoholu korzystnie wpływa na jego walory organoleptyczne.

Degustacje bywały pokojowe oraz awanturnicze (jako, że często się kiedyś najeżdżano nawzajem i o byle co).
Wszelkie próby degustacyjne kończyły się zawsze opróżnieniem całej beczki:
- pokojowa degustacja systematyczna - rozciągnięte w czasie opróżnianie beczki
- pokojowa degustacja spontaniczna - przyspieszone opróżnianie beczki powstałe na skutek wymknięcia się z pod kontroli pokojowej degustacji gościnnej
- awanturnicza degustacja błyskawiczna - szybkie opróżnienie beczki w trakcie zajazdu, często łączące się z rozbiciem i spaleniem beczki nawet nie do końca opróżnionej.
Jeśli masz Spiryt silną wolę i pokojowo nastawionych sąsiadów to nie musisz zakopywać :mrgreen:
W trakcie przechowywania alkoholu w dębowych beczkach i antałkach należy się liczyć z ubytkiem alkoholu ale nie pamiętam ile średniorocznie % ubywa.

Pozdrawiam

Winiarek
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez winiarek5, łącznie zmieniany 1 raz.

Paluch
101%
101%
Posty: 721
Rejestracja: 2006-06-10, 21:54
Lokalizacja: Małopolska

Post autor: Paluch » 2008-11-15, 11:45

" W trakcie przechowywania alkoholu w dębowych beczkach i antałkach należy się liczyć z ubytkiem alkoholu ale nie pamiętam ile średniorocznie % ubywa"

Jeśli się nie zakopie antałka i nie zapomni gdzie to jest duży kłopot. Mam go od dwóch lat czyli od momentu zalania destylatem żytnim dziesięciolitrowej beczułki. To że " oddaje ducha " czyli piwniczka pachnie starką - to jedno. Ale ja jak w "Panu Twardowskim - cmoknął cmok... Jednym słowem po dwóch latach starzenia zostały może dwa litry, a może mniej. Generalnie trzeba zakopać i może to zrobić po solidnym spożyciu aby się potem film urwał...

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Paluch, łącznie zmieniany 1 raz.

bizon
101%
101%
Posty: 83
Rejestracja: 2006-11-30, 19:36
Lokalizacja: miasto

Post autor: bizon » 2008-11-15, 17:36

Oczywiście wszyscy życzymy Spirytowi pokojowej degustacji systematycznej. Też uważam, że na stół stawiano trunek leżakujący 14-16 lat, myślę że to i tak niezły. Jak długo Spiryt swój będzie trzymał w ziemi .. jego wola i życzenie :D Nadto jak mi się zdaje do beczki wlewano wódkę po pierwszej destylacji - zdaje się tzw siwuchę, z wszystkimi fuzlami i gonami. Po drugiej destylacji otrzymywano okowitę a po trzeciej przepalankę? Czy też odwrotnie?

Awatar użytkownika
winiarek5
101%
101%
Posty: 1814
Rejestracja: 2006-04-09, 15:02
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: winiarek5 » 2008-11-15, 17:48

bizon pisze:...a po trzeciej przepalankę?
Przepalanka to raczej od przypalonego cukru czyli karmelu, którym z dodatkiem ziół zaprawia się wódkę. Jeśli się uda właściwie przypalić cukier i dobrać ziółka to taka przepalanka jest całkiem, całkiem.

Pozdrawiam

Winiarek

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: zzibii i 1 gość