Śliwowica

pawel403
0%
0%
Posty: 9
Rejestracja: 2008-10-23, 14:10

Post autor: pawel403 » 2008-11-23, 21:21

Witam ponownie i ponownie przepraszam jeżeli kogoś urażam za moja dociekliwość, ale tak jak pisałem wcześniej to dla mnie ważne. Zacznę może od tego ze śliwowica już się "kisi"(ok.100 L) w beczce stoi od 4 tyg. Druga cześć cukru i wody była dodana ok. 3 tyg. temu pracowało intensywnie. Teraz już sporadycznie pracuje. I teraz mam prośbę co dalej tj. Przepraszam ze w formie punktowej zadaje pytania ale będzie mi najłatwiej.
1. po jakim czasie oddzielić nastaw znajdujący się w beczce (miąższ od cieczy)
2. czy po zlaniu już "soku" pozostawić go w balonie jeszcze na jakiś czas (ewentualnie jaki czas by to był) czy bezpośrednio destylować?
Dzięki z góry za pomocne odpowiedzi. Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez pawel403, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
kitaferia
101%
101%
Posty: 2265
Rejestracja: 2007-09-04, 15:16
Lokalizacja: EuroSojuz

Post autor: kitaferia » 2008-11-23, 22:03

Nic nie oddzielać, puszczać gęste, jak fermentacja ustała. A to i tak nie będzie śliwowica, tylko cukrówka ze śliwkami :P
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
maxcd
50%
50%
Posty: 102
Rejestracja: 2008-07-21, 23:12
Lokalizacja: śląskie

Post autor: maxcd » 2008-11-24, 15:02

Puszczaj gęste jak leci! A nawet jak się trochę dno przypali to i tak czuć na śliwki. Moje zrobione i leżakuje właśnie z gęstego
maxcd

pawel403
0%
0%
Posty: 9
Rejestracja: 2008-10-23, 14:10

Post autor: pawel403 » 2008-11-24, 15:37

kitaferia pisze:Nic nie oddzielać, puszczać gęste, jak fermentacja ustała. A to i tak nie będzie śliwowica, tylko cukrówka ze śliwkami :P
No niech będzie pół śliwowica :P Dzieki za podpowiedzi.

Awatar użytkownika
a_priv
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 3144
Rejestracja: 2006-08-25, 08:30

Post autor: a_priv » 2008-11-24, 15:50

kitaferia pisze:[...] A to i tak nie będzie śliwowica, tylko cukrówka ze śliwkami :P

@pawel403

Jak dobrze zrobisz (przedestylujesz) to będzie i tak dużo lepsza od łąckiej. :mrgreen:

pzdr

Awatar użytkownika
kitaferia
101%
101%
Posty: 2265
Rejestracja: 2007-09-04, 15:16
Lokalizacja: EuroSojuz

Post autor: kitaferia » 2008-11-24, 20:24

Od łąckiej na pewno, bimber z aromatem nazywają teraz śliwowicą :D
Pozdrawiam

bizon
101%
101%
Posty: 83
Rejestracja: 2006-11-30, 19:36
Lokalizacja: miasto

Post autor: bizon » 2008-11-24, 22:15

kitaferia pisze:Od łąckiej na pewno, bimber z aromatem nazywają teraz śliwowicą :D
Fanatyk i ortodoks :!: :) A kiedy Twoim zdaniem zaczyna się śliwowica a kończy cukrówka z aromatem śliwek ?

Awatar użytkownika
kitaferia
101%
101%
Posty: 2265
Rejestracja: 2007-09-04, 15:16
Lokalizacja: EuroSojuz

Post autor: kitaferia » 2008-11-24, 22:27

Jestem fanatykiem i ortodoksyjne trunki tez poważam.
Tu się zaczyna prawie ortodoksyjna śliwowica: http://www.bimber.info/forum/viewtopic.php?t=1542 (choć nie do końca), a jeśli kończy się na cukrze, jest to już nie śliwowica, więcej :nie_powiem
Pozdrawiam

mark_49
0%
0%
Posty: 5
Rejestracja: 2006-09-30, 22:29

Post autor: mark_49 » 2008-11-25, 20:51

Witam smakoszy śliwowicy. Nastawiłem w beczce 120 kg węgierek z wodą i cukrem.
Dojrzało i destylat początkowo wychodził prima sort! Klarowny i aromatyczny. Od połowy beczki destyluję gęste osady - powidła i pojawił się problem z przypalaniem - destylat ma wyraźną nutę przypalenizny i żółtawy kolor. Jak się tego pozbyć? Destylować jeszcze raz czy chemicznie?
Destylacja prowadzona jednokrotnie na prostym sprzęcie kanka 20l. i chłodnica Cu.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez mark_49, łącznie zmieniany 1 raz.
amator wszechświata uruchamianego potęgą trunków ))

Awatar użytkownika
kitaferia
101%
101%
Posty: 2265
Rejestracja: 2007-09-04, 15:16
Lokalizacja: EuroSojuz

Post autor: kitaferia » 2008-11-25, 21:02

Niektórzy starzy destylerzy specjalnie w końcowej fazie przypalali nastaw dla specyficznego aromatu i smaku, który się układał w długim leżakowaniu.
Pozdrawiam

mark_49
0%
0%
Posty: 5
Rejestracja: 2006-09-30, 22:29

Post autor: mark_49 » 2008-11-25, 21:13

Możliwe, ale przypalenizna w moim destylacie dominuje i nie chcę ryzykować mieszania
wcześniej uzyskanym nektarem bo wszystko będzie spi..e - przypalone.
A spodziewałem się najlepszej śliwowicy właśnie z dna beczki - z tych powideł-marmolady ))
A tu zawód ! I jeszcze tego gęstego jest do przerobienia ze 40 litrów! Co teraz robić?
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez mark_49, łącznie zmieniany 1 raz.
amator wszechświata uruchamianego potęgą trunków ))

Awatar użytkownika
kitaferia
101%
101%
Posty: 2265
Rejestracja: 2007-09-04, 15:16
Lokalizacja: EuroSojuz

Post autor: kitaferia » 2008-11-25, 21:16

A w płaszczu to destylowane?
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
rudysteffan
40%
40%
Posty: 95
Rejestracja: 2008-07-31, 12:32
Lokalizacja: Mazowsze

Post autor: rudysteffan » 2008-11-25, 22:31

Heja!

@mark_49
Nie ma wyboru, puść jeszcze raz. Myślę, że aromat spalenizny powinien zostać w kegu. A już na pewno destylat odzyska przejrzystość.

Pozdrawiam
Stefan
Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni...

mark_49
0%
0%
Posty: 5
Rejestracja: 2006-09-30, 22:29

Post autor: mark_49 » 2008-11-26, 00:59

Destylacja niestety nie w płaszczu - dlatego przypalone a pilnowałem by taboret gazowy miał b. mały płomień. Jeśli nie będzie innego sposobu to zostaje tylko druga destylacja.
Zastanawiam się jeszcze nad węglem aktywnym - ale czy nie pochłonie też aromatu śliw?
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez mark_49, łącznie zmieniany 1 raz.
amator wszechświata uruchamianego potęgą trunków ))

Miły
80%
80%
Posty: 471
Rejestracja: 2007-09-26, 20:35
Lokalizacja: Południe

Post autor: Miły » 2008-11-26, 21:32

Witam po dłuższej nieobecności na forum.
Jak się już przypaliło i pozostał zapach spalenizny, druga destylacja nic nie pomoże. Zmniejszy jedynie intensywność przypalenia. Podobny problem miałem rok temu z gruszkówką. Sprawdziłem to więc na sobie. Po oczyszczeniu węglem aktywnym natomiast (sproszkowanym w destylacie) zapach spalenizny zniknął razem z innymi zapachami właściwymi dla owoców.

W tym roku mojego kega obspawałem blachą nierdzewną z wlewem tworząc płaszcz olejowy do którego powędrowało 10 litrów frytury. Rozwiązanie sprawdza się idealnie, nic się nie przypala mimo gotowania jak leci gęstych nastawów a smak destylatów owocowych jest wyśmienity. Na temat dodawania cukru do nastawu mam również własną opinię opartą na własnych doświadczeniach. O tym jednak i o innych spostrzeżeniach z tegorocznych przygód z różnymi owocami napiszę wkrótce.
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Miły, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość