Zacieranie ziemniaków

Awatar użytkownika
Pietro
101%
101%
Posty: 1067
Rejestracja: 2006-04-05, 21:51

Zacieranie ziemniaków

Post autor: Pietro » 2007-11-22, 21:58

Przeprowadziłem dzisiaj zacieranie ziemniaków.
Ziemniaki uparowałem w elektrycznym parniku o pojemności 60 litrów, weszło ich 42 kg. Po uparowaniu podusiłem je bez dolewania wody, konsystencja jak ziemniaki do drugiego dania. Następnie dodałem Termamyl, prawie natychmiast zaczęło wszystko rzednąć, po ok. 15 min miało konsystencję gęstej śmietany. W temp. 65°C dodałem AMG i Shearzyme/LT 1100, nastąpiło dalsze rozrzedzenie, po 15 min. przelałem wszystko do beczki, wyszło mi ok 40 l. zacieru

Zawartość skrobi przyjąłem 15%, 42kg x 0,15 = 6,3 kg skrobi. Dałem do tego 12,5 ml Termamylu, 12,5 ml AMG i 6,2 ml Shearzyme/LT 1100.
Żeby np. z pszenicy uzyskać 6,3 kg skrobi trzeba jej wziąć 10,5 kg (6,3 : 0,6), a 40 litrów zacieru z taką ilością zboża to już jest dosyć gęsty zacier.

Jak dla mnie zapowiada się obiecująco :lol:

[ Dodano: 2007-11-24, 22:48 ]
Zatarłem w sumie 3 parniki ziemniaków, wyszło około 100 litrów zacieru.
Ratujmy się, bo trzeźwiejemy :cry:

Rudy
40%
40%
Posty: 76
Rejestracja: 2007-10-04, 21:01
Lokalizacja: południe

Post autor: Rudy » 2007-11-25, 13:33

Napisz koniecznie ciąg dalszy. Ciekawi mnie jaki wyjdzie Ci produkt końcowy. Ja na razie przetestowałem: żyto, pszenicę i kukukurydzę. Jak na razie produkt z pszenicy jest bezkonkurencyjny. Ziemniaki są też w zasięgu mojego zainteresowania, problem w tym, że nie mam parnika więc nie za bardzo mam się za to jak zabrać.
Pozdrowienia
Rudy

Awatar użytkownika
Pietro
101%
101%
Posty: 1067
Rejestracja: 2006-04-05, 21:51

Post autor: Pietro » 2007-11-25, 17:21

Teraz swoją część muszą zrobić nasi mali przyjaciele, jak na razie pracują ostro.

@Rudy. Ziemniaki można z powodzeniem ugotować, nie muszą być parowane. Ze zbóż spróbuj jeszcze jęczmień, według mnie warto.
Ratujmy się, bo trzeźwiejemy :cry:

Cocacolatl
50%
50%
Posty: 148
Rejestracja: 2006-04-17, 18:21

Post autor: Cocacolatl » 2007-11-28, 20:31

Mi osobiscie bardzo sie ten kartoflany zacier podoba - taki żółciutki, jakby bananowy :).
Zapach na razie tez przyjemny, zupelnie inaczej niz pszenica, ktora mi smierdziała wymiocinami.
Kartofle załatwiłem mikrofalówką (naczynie warto przykryc, zeby para nie uciekala) - do testowej ilosci sprawdzila sie duzo lepiej niz parowar. Tak sobie mysle, czy nie byloby warto gotowac zacierow oporowo prądem, przez elektrody z kwasowki.

C.

ps. jesli kogos interesuje, jak to sie robi w gorzelni to tu jest szczegółowy opis:zacier ziemiaczany Warto obejrzec tez galerię na tej witrynie :)

Awatar użytkownika
kowal
101%
101%
Posty: 1165
Rejestracja: 2006-02-19, 00:18
Lokalizacja: Z-Dolny Śląsk ;)

Post autor: kowal » 2007-12-02, 00:48

Cocacolatl pisze:Tak sobie mysle, czy nie byloby warto gotowac zacierow oporowo prądem, przez elektrody z kwasowki.
Ktoś na Oliwce opisał takie przedsięwzięcie. Jak pier....ło, to szyby w oknach poleciały, a gość znalazł się w szpitalu. Elektroliza zacieru to nie jest właściwe rozwiązanie. Nie wiem, czy może tam powstać iskra inicjująca zapłon par etanolu, ani czy jest tam tlen, który umożliwi ich eksplozję, ale lepiej nie kombinować...
Kuję żelazo, póki gorące :-)

Cocacolatl
50%
50%
Posty: 148
Rejestracja: 2006-04-17, 18:21

Post autor: Cocacolatl » 2007-12-02, 05:56

W tym wypadku akurat chodziło mi o gotowanie zacieru przed fermentacją, a nie po... Zero strat do otoczenia, zero problemow z przywieraniem i przypalaniem, problem tylko z mieszaniem, bo moze popiescic...

Awatar użytkownika
kowal
101%
101%
Posty: 1165
Rejestracja: 2006-02-19, 00:18
Lokalizacja: Z-Dolny Śląsk ;)

Post autor: kowal » 2007-12-02, 14:11

hhhhmmm Tak mi się przypomniało, że podczas elektrolizy wody wyodrębnia się tlen i wodór. Tlen powoduje utlenianie się rozmaitych związków rozpuszczonych w wodzie, a to sprawia, że ciecz zaczyna niemiło pachnieć. Ale jak chcesz, to próbuj i opisz wrażenia :idea:
Kuję żelazo, póki gorące :-)

Awatar użytkownika
tomy
70%
70%
Posty: 317
Rejestracja: 2006-04-21, 16:11
Lokalizacja: Kaszuby

Post autor: tomy » 2007-12-02, 15:18

kowal pisze:Tak mi się przypomniało, że podczas elektrolizy wody wyodrębnia się tlen i wodór...
Masz rację. Tak się stanie, ale tylko wtedy gdy do zasilania użyjemy prądu stałego. Przy prądzie zmiennym już tego nie ma. Są dostępne elektrodowe piece CO. Konstrukcja prostsza od cepa. Przy użyciu odpowiednich materiałów piec prawie nie zniszczalny, nie ma się co przepalić. Takiej samej metody grzania używa AEG czy inny Siemens w swoich elektrycznych piecach przepływowych do wody użytkowej.

Awatar użytkownika
winiarek5
101%
101%
Posty: 1814
Rejestracja: 2006-04-09, 15:02
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: winiarek5 » 2007-12-04, 23:34

:D
Byłem pierwszy przed AEG czy Siemensem.
Nie całe 30 lat temu, jak królował jedynie słuszny model gospodarczy, mieszkałem z rodzicami w bloku. Co roku, w lecie, robiono jakieś planowe remonty i przeglądy sieci ciepłowniczej i standardowo nie było ciepłej wody.
Do kąpieli w zimnej wodzie górskiej rzeki byłem przyzwyczajony, ale w bloku? Kąpać się w wannie w zimnej wodzie z przymusu a nie ze świadomego wyboru? Co to to nie!
Grzać wodę w garnku na gazie w kuchni i latać z tym garnkiem do wanny? Za długo i można się poparzyć.
Zrobiłem więc sobie "przepływowy" podgrzewacz elektryczny.
Przepływ był: z kranu prosto do wanny.
Podgrzewanie elektryczne też. Jak się wanna napełniła to wsadziłem do wody (lekko osolonej bo lepiej przewodzi a i trochę morskich klimatów można uzyskać :D ) grzałkę z dwóch żyletek (tzw. buzałę). Jednak efekt grzania był według mnie mizerny i za długo to trwało. Żyletki były wtedy w powszechnym użyciu i z powodu braków w zaopatrzeniu każdy starał się gromadzić w domu nadmierne zapasy czegokolwiek co jeszcze bardziej zwiększało braki w zaopatrzeniu. Zrobiłem sobie więc Turbo-buzałę z 10 żyletek i drewnianych szczypiec do wyciągania bielizny z wrzątku w kociołku. Efekt był niesamowity. Mogłem sobie wyobrazić, że oto na oceanie rodzi się wulkan albo ginie Atlantyda. Jednak nie udało się zagrzać wody. Po zanurzeniu 4 par żyletek wystrzeliły korki nie tylko w mieszkaniu ale i w pionie na klatce schodowej :( .
Wykąpałem się w zimnej wodzie i po ciemku, wyobrażając sobie, że jestem na Dolnym Śląsku u Dziadków i kąpię się w rzece.
Na szczęście rodzice już byli u Dziadków a ja miałem dojechać później. Na szczęście, bo ojciec elektryk zapewne nie pozwolił by na użycie deficytowych żyletek do konstrukcji "przepływowego" elektrycznego podgrzewacza wody.

Pozdrawiam

Winiarek

Awatar użytkownika
kowal
101%
101%
Posty: 1165
Rejestracja: 2006-02-19, 00:18
Lokalizacja: Z-Dolny Śląsk ;)

Post autor: kowal » 2007-12-05, 01:53

Tyle już przygód opisałeś, że trudno uwierzyć, żeś nie duchem, a żywym, zdrowym ludzkim organizmem :lol: :lol:

A może ty jesteś tak trochę, jak Marcel z pewnego animowanego serialu? Niby nie żyjesz, ale jednak żyjesz i to wesoło :)
Kuję żelazo, póki gorące :-)

Awatar użytkownika
tomy
70%
70%
Posty: 317
Rejestracja: 2006-04-21, 16:11
Lokalizacja: Kaszuby

Post autor: tomy » 2007-12-05, 09:07

kowal pisze:....Tyle już przygód opisałeś, że trudno uwierzyć, żeś nie duchem, a żywym, zdrowym ludzkim organizmem :lol: :lol:
No, i wygląda na to że jest w całkiem niezłym stanie psycho-motorycznym. Dlaczego tak uważam? Na podstawie tego stwierdzenia:
winiarek5 pisze:....Byłem pierwszy przed AEG czy Siemensem.....
Tak się składa że SIEMENS opatentował tą metodę grzania w 1938 roku. Nic tylko pogratulować, 80 latek, no no. A tu jeszcze jak sam pisze i pole zaora i śliwowicę naszykuje. No nic tylko zazdrościć zdrowia.

P.S.
Moim zdaniem to za tym wszystkim kryje się ta tajemnicza turbo-kola :D . Ale pewności niestety nie mam.

Awatar użytkownika
winiarek5
101%
101%
Posty: 1814
Rejestracja: 2006-04-09, 15:02
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Post autor: winiarek5 » 2007-12-05, 12:11

tomy pisze:...SIEMENS opatentował tą metodę grzania w 1938 roku...
Niektóre wynalazki czy też odkrycia naukowe potrafiły się popełnić niezależnie od siebie w kilku miejscach. Sławę, rozgłos i przy okazji trochę kasy zdobywał wtedy sprytniejszy i szybszy. Czasem rację i palmę pierwszeństwa przyznawano obydwu wynalazcom/naukowcom choć i tak w części takich przypadków znów tylko jeden z nich przechodził do pamięci i historii.
Ponieważ nic nie wiedziałem o dokonaniach Siemensa , uznam skromnie, że równolegle i niezależnie (choć z poślizgiem czasowym) wynalazłem "przepływowy" podgrzewacz wody i pozostaje mi tylko wątpliwa nadzieja, że pierwszy go zastosowałem w praktyce na skalę większą niż kubek do czaju.
Coś jednak z tym Siemensem jest na rzeczy bo ojciec, inżynier elektryk, pracował w ZWAR im. G.Dymitrowa (ZWAR to skrót od Zakłady Wytwórcze Aparatury Wysokiego Napięcia :!: , przed wojną Fabryka Aparatów Elektrycznych K.Szpotański i Spółka) w Warszawie i "ulepszał" produkowane tam na licencji Siemensa przekładniki wysokonapięciowe czyli poprawiał po Siemensie :D .
Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że moja "burzliwa" kariera zawodowa zahaczy o Instytut Szkła i Ceramiki gdzie w prowadziłem badania nad elektrooporowymi piecami do wytopu szkła. Nawet tam los pokazywał mi gdzie jest moje miejsce, dając znaki w postaci delegacji do Huty Szkła w Szklarskiej Porębie :D na Dolnym Śląsku.
Co do przygód to i tak tylko wierzchołek góry lodowej :D . Tak sobie wspominam czasem (choć to jeszcze nie czas na podsumowanie bo jeszcze co najmniej z 50 lat anomalii czeka na poznanie) i spisuję te wspomnienia i przygody. Pewnie wyjdzie coś na wzór "Rękopisu znalezionego W Saragossie" albo "Trylogi w jednym tomie według Winiarka czyli rzecz o podtrzymywaniu i utrwalaniu radycji" (wrodzona skromność :lol: tu wyraźnie przemawia).
Dla wzmożenia apetytu napomknę, że po studiach z radością poszedłem na rok do wojska. Armia tak doceniła moje zaangażowanie, że jeszcze w trakcie Szkoły Podchorążych Rezerwy zaproponowano mi pozbawianie mnie tytułu podchorążego i skierowanie do służby zasadniczej w okolicy Żagania. Ja im na to, że to miłe z ich strony bo zawsze chciałem mieszkać na Dolnym Śląsku ale ta propozycja jest zbyt gwałtowna i mam jeszcze sprawy do załatwienia w Warszawie a za propozycję serdecznie dziękuję ale mogą sobie ją wsadzić tam gdzie się z pewnością zmieści. Następnie zadzwoniłem do matki, matka do wujka, wujek gdzieś tam i wylądowałem w Twierdzy Modlin. Tam do końca służby udało mi się utrzymać stopień "kapral podchorąży" pomimo tego że raz 48 h spędziłem w Areszcie Garnizonowym Miasta Stołecznego Warszawy.
A wszystko oczywiście "Ku chwale Ojczyzny" i osobiście za wolność naszą.

Na razie to by było na tyle.

Pozdrawiam

Winiarek

krzysiek007
101%
101%
Posty: 183
Rejestracja: 2007-04-03, 16:42

Post autor: krzysiek007 » 2007-12-10, 14:17

Witam
Też postanowiłem spróbować z ziemniakami. Po uparowaniu i "enzymowaniu" zaszczepiłem drożdżami GEA. 12 godzin póżniej stwierdziłem, że pewnie będzie kicha. Praca drożdży bardzo niemrawa. Wstaję rano... A tu wieczka biowinowskich pojemników fermentacyjnych uchylone. Zawartość leniwie spływała w dół. Wypełnione były do połowy (może trszkę więcej). W owocowych lub zbożowych spienienie miałem niewielkie, a tu... UWAŻAJCIE.

Pozdrawiam
krzysiek007

Awatar użytkownika
Pietro
101%
101%
Posty: 1067
Rejestracja: 2006-04-05, 21:51

Post autor: Pietro » 2007-12-12, 23:37

Zacier po 18 dniach dofermentowuje (2 "pyknięcia" na minutę). Destylacja najprawdopodobniej po świętach. O wynikach napiszę.

@krzysiek007
Ja zastosowałem drożdże Red Ethanol od 98%, zacier był ok. 15 cm poniżej krawędzi beczki 120l i nic nie wyciekło, start wolniejszy, niż przy zbożówkach, ale później fermentacja intensywna.
Ratujmy się, bo trzeźwiejemy :cry:

krzysiek007
101%
101%
Posty: 183
Rejestracja: 2007-04-03, 16:42

Post autor: krzysiek007 » 2007-12-13, 10:08

Witam
@ Pietro
U mnie 5 dni i praktycznie po fermentacji.Te drożdże GEA to też od 98%, więc jakość gwarantowana :D . Myślę, że szleństwo w moich fermentatorach to efekt czynników:pH-5 + temp.fermentacji - 25st. + łobuzy z GEA. Nie twierdzę, iż tak krótki czas ferm. to dobrze, piszę bo jest to kolejny dowód na to, iż ten sam proces może przebiegać w jakże różny sposób.
Pozdrawiam
krzysiek007

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości