Witam!
Ogólna zasada, jaką stosuję zarówno przy nalewkach jak i fermentacji na miazdze przy winach głosi, że nie powinno się pozostawiać w nalewie pestek dłużej niż to konieczne, szczególnie dużych (tarnina, wiśnie, śliwki, morele itp.), ponieważ pestki zawierają kwas pruski i gorzkie składniki/aromaty. Mniejsze pestki owoców jagodowych mogą również dodać posmak goryczki.
Uważam, że lepiej jest zrobic nalew na maliny, jagody, truskawki (nie mówiąc o owocach pestkowych) na niedługi czas, np. maksimum dwa tygodnie i zlać świeżą, w miarę klarowną nalewkę znad owoców, gęste dobrze przepłukać niewielką ilością wody i odsączyć/odcisnąć, następnie połączyć płyny (w tym momencie trzeba ustawić moc i ew. dodać cukier, by potem dojrzałej nalewki nie rozcieńczać - a to z powodu prawie pewnej utraty szlachetnego smaku i groźby ponownego, choć może krótszego dojrzewania), i odstawić.
Po jakimś czasie klarowne zlewarować, resztę przefiltrować, połączyć i "zapomnieć".
To metoda, według której postępuję (no, staram się

)
Najlepszym miernikiem nieskończoności jest ludzka głupota i arogancja.