Kamionki, dojrzewanie destylatów, nalewek, miodów itd.

Przepisy, porady na zaprawianie alkoholu i wyrób nalewek
Awatar użytkownika
magas
101%
101%
Posty: 6307
Rejestracja: 2009-02-01, 12:05

Re: Kamionki, dojrzewanie destylatów, nalewek, miodów itd.

Post autor: magas » 2020-04-02, 19:54

Na fotce widać 3 beczki mokre z góry, ale to po akcji, gdy nawilżacz się zbiesił i całe pomieszczenie było zaparowane, jednak inne fotki beczek to plamy przy normalnym użytkowaniu, dodam, że plamy z góry, gęsty bardzo słodki wyciek, prawie jak żywica na beczce przy korku i mokra góra na drugiej beczce to ciekawostka, bo beczki nie są pełne, nie pamiętam kiedy coś destylowałem i one są napełnione tak na 3/4 , więc alkohol do tych wycieków i plam ma kilkanaście centymetrów, jak nie kilkadziesiąt.

Awatar użytkownika
magas
101%
101%
Posty: 6307
Rejestracja: 2009-02-01, 12:05

Re: Kamionki, dojrzewanie destylatów, nalewek, miodów itd.

Post autor: magas » 2020-05-03, 18:23

Poszedłem za Pietra doświadczeniem z kamionkami i wygląda, że ma rację. Pietro wstawił kamionki do wielkiej lodówki, która jest wyłączona i służy jako szafa w pomieszczeniu gospodarczym. Kiedy Pietro opowiadał, że gdy otwiera lodówkę czuje mocny zapach przedgonowy, ja jak niewierny Tomasz brałem to tak z marszu, trzeba było samemu to zrobić, a miałem do tego celu szafę chłodniczą po napojach, też szczelna jak to lodówka. Teraz po 3 tygodniach dopiero rozumie entuzjazm Pietra. Wlałem destylat z brzoskwiń, który dawno temu zrobiłem i trzymałem w damie szklanej i butelkach, starczyło na dwie kamionki. Destylat posiadał wszystkie błędy jakie można było zrobić, a najważniejszym były kiepskie owoce, za nimi poszła wyjątkowa zła fermentacja co dało tonę przedgonu, destylat był i dalej jest przeznaczony na czystą, bo kamionki go złagodziły, ale z gówna pierścionek z brylantem nie wyjdzie, no chyba że, ale to inny temat. Zabawa polegała na otwieraniu co 3 tygodnie drzwi chłodziarki i wąchania zapachów ze środka, Pietro przepraszam, że tak sceptycznie słuchałem twojej opowieści, trzeba to samemu powąchać, by się przekonać. Oczywiście trzymanie w takich warunkach nie jest optymalne, otwarte pomieszczenia lepiej działają, ale w otwartych nie mamy jak skumulować to co nam anioły wypijają, teraz rozumie dlaczego one tak słabo widzą zły los na ziemi.

przegab
40%
40%
Posty: 54
Rejestracja: 2015-04-23, 10:48

Re: Kamionki, dojrzewanie destylatów, nalewek, miodów itd.

Post autor: przegab » 2020-05-03, 19:04

Co prawda nie w lodówce trzymam tylko w pudle ale tam też czuć co wyłazi.
Weź @magas tą piersiówkę z rumem com Ci ją przywiózł i oceń organoleptycznie. Jak leciał z rurek, gdzieś w połowie procesu zaczęło kapać coś co nazwał bym ekstrakrem z popiołu. Nie przejąłem się tym absolutnie i urobek trafił na kilka miesięcy do leżakowania w szkle. Później następne parę miesięcy spędził w kamionce coś mi ją przysłał. Następnie puściłem to jeszcze raz na 5 półkach i wróciło do kamionki. Zanim Ci odlałem ciut, skosztowałem solo. Trochę jeszcze popielniczką trąciło ale dało z biedą się sączyć. Gorzej po rozcieńczeniu - rąbnąłem dzieckom colę z lodówki i w tym rozworze rum był jak ta nalewka z popiołu co kiedyś wprost z rurek leciała. Tak mi się zdawało tylko, bo jak skosztowałem próbki pierwotnego urobku i tego po redestylacji to zrozumiałem, że sporo złagodniał. A w pudle? Jak je otwieram, choć stoją tam też inne trunki, zawiewa dalej głównie tym rumem.

Awatar użytkownika
ernoliko
50%
50%
Posty: 131
Rejestracja: 2009-05-18, 00:18

Re: Kamionki, dojrzewanie destylatów, nalewek, miodów itd.

Post autor: ernoliko » 2020-05-03, 20:42

Też mam trunek na którego przemianę liczę najbardziej.
W tamtym roku robiłem Calvadosa z soku nfc, puszczałem na półkowej do 95° w zbiorniku i w smaku wyczułem pogon. Dorobiłem kolejna partię z soku z koncentratu, wymieszałem razem i znowu puściłem tym razem tnąc na 94° w zbiorniku i dalej wyczułem w smaku delikatny pogon. Całość rozrzedzilem i puściłem kolejny raz, dzieląc na poszczególne partie i odbierając do 90° w zbiorniku. Zapach bardzo przyjemny ale co z tego jak ja dalej coś czuję w smaku. Wcześniej robiłem whisky i nie wiem czy to nie jest to, co Magas pisał że po whisky mycie sama woda nie wystarczy bo coś tam zostaje.
W tym roku zrobię z całych jabłek. Urobek wlałem do kamionki, uprażylem dęba w dwóch temperaturach, opiekłem na węgiel i także wrzuciłem do kamionki.
Dam znać jak wyjdzie coś ciekawego.
Bo musi.
W głuchej puszczy, przed chatką leśnika, Drużyna diabołów stanęła zielona; A u wrót stoi brać bimbrownicza, Tam w izdebce Marian wszak kona.

Awatar użytkownika
NeRWuS
60%
60%
Posty: 253
Rejestracja: 2018-12-18, 23:42
Lokalizacja: Wrocław

Re: Kamionki, dojrzewanie destylatów, nalewek, miodów itd.

Post autor: NeRWuS » 2020-05-28, 23:11

Ja dziś zrobiłem pierwsza degustację od czasu zalania kamionek.
Wsad to wódka z kukurydzy. Jedna kamionka zalana "wykastrowanym" trunkiem - robiony dwa razy na Aabratku - chciałem mieć wódkę z kukurydzy na już do picia - obiecałem znajomemu za pomoc moim rodzicom to musiałem obietnicy dotrzymać. Zostało mi jej to wrzuciłem w kamionke.
Druga kamionka zalana "brudasem" - wsad z tej samej fermentacji, ale przedgon praktycznie nieodebrany (100ml z 40L zacieru) i urobek odbierany do 99 w KEGu tak by w głowicy nie "dygła" temperatura (około 85 stopni na dziesiątej półce). O ile pierwsza kamionka niczym się nie różni względem próbki referencyjnej (ze szkła), to druga kamionka zdziałała cuda - trunek z podłego zrobił się pijalny. Następna próba za kolejne 3 miesiące (tutaj nie porównywałem do próbki referencyjnej ze szkła bo pamiętam jak mnie ona wykręciła)

Ubytek z kamionek raczej mały - około 50ml z pierwszej kamionki i max 70ml z drugiej. Może się przyczyniło to że kamionki były zalane wodą przez około 10dni (co dwa dni zmiana wody) a także obecnie stoją w warunkach bardzo stabilnych - około 19 stopni i wilgotność na poziomie 65procent - w szafce w pokoju a obok kamionek słoik z wodą.
O dziwo znikają "plamy" na kamionkach - które były wcześniej jak stały one jakiś czas w pomieszczeniu o zmiennej temperaturze - spodziewałem się braku rozrostu plam, ale nie ich zniknięcia :)

Ogólnie z kamionek jestem bardzo zadowolony. Jeśli kupię więcej (a kupię - tylko nie teraz) to zacznę eksperymentować z dodawaniem dębu.
Mam jeszcze jeden "eksperyment" do przeprowadzenia - uratowanie przedębionego trunku - ale to muszę zwolnić jedną z kamionek albo zainwestować w więcej kamionek - ale tak jak pisałem - kupię je(ale za jakiś czas) :)
Jeszcze raz wielkie dzięki dla Ciebie @magas i oby w końcu wypalił projekt na większe kamionki :)
"Kto żyje w Polsce, ten w cyrku się nie śmieje"

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości