Nastaw z malin

pols34
40%
40%
Posty: 81
Rejestracja: 2009-02-24, 14:27
Lokalizacja: południe

Nastaw z malin

Post autor: pols34 » 2010-06-28, 16:02

Witam szerdecznie kolegów chciałem zapytac czy ktos ma doswiadczenie z nastawem z malin?. Mam troche swoich malin ale nie na tyle zeby np urwac 30 kg i od razu postawic nastaw do fermwntacji , wiadomo maliny zrywa sie przez jakies 2 tygodie co 2 dzień u mnie to by było jedno zrywanie po jakies 4 kg. Chciałem zrobic tak ze zrywam porcjami i mrożena a na końcu wyciągam z zamrazarki pozywka, bayanusy i do fermentacji a potem do destylacji , jakie macie zdanie na temat mrożenia owoców przed nastawieniem czy mrożenie nie wpłynie żle na jakosc destylatu. Prosze szanownych kolegów o opinie na ten temat.Serdecznie pozdrawiam.

Awatar użytkownika
alex
10%
10%
Posty: 18
Rejestracja: 2008-06-23, 14:50
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: alex » 2010-06-28, 17:16

Witam
Mrożenie nie zaszkodzi myślę ze nawet pomoże. Mrożenie rozbija struktury komórkowe owoców i łatwiej po rozmrożeniu wyciska się sok. ( w przypadku malin to niewielka różnica)
Co do smaku to chyba też nie ma różnicy. Robiłem nalewki z mrożonych wiśni i nie było żadnej różnicy w stosunku do tych prosto z drzewa.

pols34
40%
40%
Posty: 81
Rejestracja: 2009-02-24, 14:27
Lokalizacja: południe

Post autor: pols34 » 2010-06-28, 18:45

Co do nalewek tez słyszałem ze niektóre owoce przemrożone poprawiaja ich smak natomiast nie wiem co pokaże destylat

juru
50%
50%
Posty: 154
Rejestracja: 2008-02-06, 17:55
Lokalizacja: z tamtąd

Post autor: juru » 2010-06-28, 22:12

uważam że szkoda malin do fermentacji ,lepiej zrobić spiryt a maliny użyć do nalewki
pozdro
juru

de gustibus non est disputandum

Awatar użytkownika
SRG
90%
90%
Posty: 682
Rejestracja: 2007-12-15, 09:32
Lokalizacja: śląskie

Post autor: SRG » 2010-06-29, 07:16

juru pisze: szkoda malin do fermentacji ,lepiej zrobić spiryt a maliny użyć do nalewki
pozdro
Ja zgadzam się z Tobą ale nie do końca. Można zrobić z nich wino, a tu już fermentacja jest już konieczna. (Powiem więcej, powinno się robić wino!)

pols34
40%
40%
Posty: 81
Rejestracja: 2009-02-24, 14:27
Lokalizacja: południe

Post autor: pols34 » 2010-06-29, 12:27

Rozumie ze koledzy sugeruja zeby z malin zrobic wino a potem bryk i juz .Powiem tak robiłem w tamtym roku wino z malin i bryknałem i efekt nie zabardzo czuc ze to jest z owoców ale zeby powalało na kolana to nie chciałem przefermentowac same maliny podobnie jak sliwowice czy jabłka w pulpie i potem destylacja i tak zrobie zobacze co wyjdzie .Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Astemio
101%
101%
Posty: 2144
Rejestracja: 2006-12-28, 12:29

Post autor: Astemio » 2010-06-29, 13:56

Witam!
Co do win: wino z malin to takie "perfumki", podobnie jak wino z truskawek.
Robiłem kiedyś jedno i drugie, trzeba jednak amatora na takie dosyć silne aromaty - wypiłem, ale nie powaliły mnie swoimi właściwościami smakowymi (procentami - owszem, mogły powalić :D ).
Winogrono to jest to, a i porzeczka czerwona doskonała, wiśnia też może być.
Najlepszym miernikiem nieskończoności jest ludzka głupota i arogancja.

Miły
80%
80%
Posty: 471
Rejestracja: 2007-09-26, 20:35
Lokalizacja: Południe

Post autor: Miły » 2012-08-28, 16:02

Witam,
mam do przerobienia 40 kg pięknych malin (obecnie zaczynają pracować już z drożdżami G-995, pożywką i 2 kg glukozy. Docelowo dojdzie jeszcze 2 kg). Moje pytanie dotyczy dodatku wody. Boję się bowiem, że wybryk na nastawie bez wody będzie zbyt aromatyczny :shock: . Tak to prawda, kilka lat temu robiłem maliny i czarne porzeczki i destylaty były zbyt intensywne w smaku. Owszem część winy ponosił wtedy zbyt skąpo odebrany przedgon, ale dopiero po odleżakowaniu kilku miesięcy i drugiej destylacji trunek malinowy stał się jedwabiście delikatny, aromat nie był zbyt mocny ale trunek był super wyważoną delikatną wódeczką o zdecydowanie wyczuwalnym smaku malin. Czy dodać do nastawu trochę wody aby złagodzić aromat trunku (będzie palony tylko 1 raz na krótkiej kolumnie)?

Awatar użytkownika
magas
101%
101%
Posty: 5983
Rejestracja: 2009-02-01, 12:05

Post autor: magas » 2012-08-28, 19:00

Jeśli masz wolny mały fermentator, to podziel nastaw na dwa dodaj do jednego wszystko jak planujesz, a do drugiego nie dawaj już glukozy, tylko po fermentacji daj 0,6l spirytusu zamiast planowanego 1kg glukozy, jeśli planujesz dodać więcej glukozy, to oczywiście proporcjonalnie zwiększ spirytus i daj znać na forum, które lepsze po destylacji :wink:

Miły
80%
80%
Posty: 471
Rejestracja: 2007-09-26, 20:35
Lokalizacja: Południe

Post autor: Miły » 2012-08-28, 19:53

@magas37

Ma Kolega doświadczenia z takim postępowaniem z malinami? Wyczytałem też, że po fermentacji aromat malin nie całkiem odpowiada owocom i destylat z malin również, dlatego poleca się aby macerować owoce w spirytusie a później fermentować taki "nastaw" uzyskując absolutnie malinowy smak. Tylko jak nazwać później taki wybryk?
Pytanie dotyczące wody nadal aktualne.

Awatar użytkownika
magas
101%
101%
Posty: 5983
Rejestracja: 2009-02-01, 12:05

Post autor: magas » 2012-08-28, 21:39

Też czytałem, że owoce jagodowe się maceruje, a nie fermentuje. Nie mam żadnego doświadczenia, choć maliny przerabiałem, to wnioski z tamtego okresu są niewiarygodne. Pamiętam, że kitaferia walczył z czarną porzeczką do skutku, bo mu ciągle nie taka wychodziła, lekarstwem, jeśli dobrze pamiętam, była destylacja bez pulpy. Destylowałem macerat wiśniowy i mi nie przypasował, choć starałem się na siłę znaleźć w nim coś ciekawego, ale może nieodpowiednio puściłem przez kolumnę. Co dawania spirytusu do nastawów po fermentacji, to mam taki plan zrobić z częścią śliwki. Zrobię jedną porcję ortodoxa, sama węgierka, bez żadnych dodatków, a po fermentacji dodam czyściutkiego spirytusu. Teoretycznie może być dobrze, lepiej niż fermentacja z cukrem, a w praktyce teoria może wziąć w łeb.

Miły
80%
80%
Posty: 471
Rejestracja: 2007-09-26, 20:35
Lokalizacja: Południe

Post autor: Miły » 2012-08-28, 22:05

Niestety nie mam możliwości podziału na 2 wsady bo mój kocołek 50 l ma czujnik temperatury w górnej części i zawsze celuję, aby wsadu było przynajmniej 40 l. Co do dodawaniu spirytusu to w ciągu ostanich lat praktykowałem dodawanie do gotowania nastawu wybryku z poprzedniego roku (oczywiście tego samego owocu co świeży nastaw). Robiłem tak z konieczności ulepszenia wybryków gdyż zawsze miałem uwagi co do ubiegłorocznych produktów. A to zbyt ostry (zbyt dużo przedgonów), a to znowu zbyt przeciągnięty. Muszę przyznać, że działanie takie przynosiło bardzo dobry efekt i tak wypalony destylat np. śliwowicę oceniam jako bardzo udaną. Widzę 2 podstawowe zalety takiego działania: Możliwość dokładnego odebrania przedgonu (robi się to w końcu 2 krotnie a nawet w moim przypadku 3 krotnie) oraz wzmacnia się nastaw przez co początek procesu następuje już przy około 86 stopni w kegu i przez dłuższy czas możemy prowadzić odbiór praktycznie bez refluksu lub z refluksem minimalnym. W praktyce pozwala to na odbiór dolanego do nastawu zeszłorocznego wybryku praktycznie bez obcinania jego aromatów a pozwala na pozbycie się frakcji, których nie chcemy. Jedyny minus jest taki, że sezon trwa 2 lata :( .

Awatar użytkownika
magas
101%
101%
Posty: 5983
Rejestracja: 2009-02-01, 12:05

Post autor: magas » 2012-08-28, 22:32

Ja o innej praktyce myślałem. Dodając cukier do śliwek (a ja dodaję) i jadąc na niski %, wyobrażam sobie, jak śmierdzi i smakuje sama cukrówka puszczona na niski %, a my jakąś namiastkę tego mamy w śliwowicy, a jeśli dodam po fermentacji do ortodoxa, gdzie jest tylko alkohol z węgierki, już czysty spirytus, czyściutki, bez tych smrodów jakie ma bimber z cukru o mocy 85%, potrzymam w beczce z przefermentowaną pulpą, tydzień czy dwa, to czy taki destylat nie będzie kompromisem między ortodoxem o bardzo niskiej wydajności, a śliwowicą z dodatkiem cukru. Oczywiście może się okazać, że ta z cukrem lepsza, ale jak nie zrobię to nie będę wiedział, bo teoria to jedno, a rzeczywistość to drugie. Ostatnio mam tendencje dorabiania teorii do moich warunków, np. spaliłem wiertarkę, to wpadłem na teorię, że nierozbełtane śliwki, dadzą lepszy destylat, bo wolniej będą fermentowały :mrgreen:

Awatar użytkownika
lesgo58
101%
101%
Posty: 1246
Rejestracja: 2011-04-28, 07:15
Lokalizacja: Grudziądz

Post autor: lesgo58 » 2012-08-29, 06:32

magas37 pisze:... a jeśli dodam po fermentacji do ortodoxa, gdzie jest tylko alkohol z węgierki, już czysty spirytus, czyściutki, bez tych smrodów jakie ma bimber z cukru o mocy 85%, potrzymam w beczce z przefermentowaną pulpą, tydzień czy dwa, to czy taki destylat nie będzie kompromisem między ortodoxem o bardzo niskiej wydajności, a śliwowicą z dodatkiem cukru...
@Magas
Moim zdaniem jest to właściwy tok rozumowania.I dobra altenatywa dla kogoś kto nie ma mozliwości przerobienia dużej ilości taniego skłądnika, ewentualnie nie ma mozliwosci lokalowych.
Nie wychylałem się dotychczas z odpowiedzią na Twoje posty z poprzednich dni - bo myślałem ,że podpuszczasz nas tymi pytaniami.
A ja własnie tak zrobiłem w zeszłym roku.
Miałem trzy nastawy - jeden z wiśni i dwa ze śliwek na których mi zalezało.Zdając sobie sprawę z perspektywy otrzymania małego urobku postanowiłem dodać spirytus do nastawu.
Oczywiście sam tego nie wymysliłem.
Napotkałem post ( już nie pamiętam kogo ) , na który nie było ,żadnego zainteresowania z forum.Ale ja w swojej ciekawości zwróciłem na niego uwagę.
Tak wiec dodałem po dwa litry spirytusu do kazdego nastawu ( nastaw 40l ).Oczywiście nastawy były też rozcieńczone wodą i miały dodatek cukru w ilosci 1kg na 10 kg owoców.
Nie miałem wtedy żadnego porównania jeśli chodzi o interesującą Ciebie różnicę, ale jedno mogę stwierdzić - jeśli chodzi o aromat to niewiele ustępują moje destylaty tym sklepowym.A porównywałem chyba z 6 gatunkami.No może Śliwowica Paschalna przebija swoim aromatem moją.Co do smaku to myślę ,że jeszcze moja potrzebuje leżakowania i dodatkowego potraktowania.Dotychczas stała tylko tak jak ją przedestylowałem.
Jeśli chodzi o wiśniowicę to została mi jeszcze jedna butelka - pomijając fakt ,że jak na mój gust jest za bardzo "czysta" w smaku - to aromat jej jest fenomenalny.Aż niewiarygodne ,że mozna taki uzyskać.I ten aromat jest cały czas od początku do teraz.
No i co wtedy było najważniejsze jeśli chodzi o dadatek spirytusu - to otrzymałem kilka litrów destylatu więcej .
W tym roku nie muszę juz takiej sztuczki robić, bo surowca mam pod dostatkiem.
Ale widząc zainteresowanie tym sposobem zwiększania ilości destylatu - jeden nastaw "poświęcę" dla dobra nauki... :mrgreen:
P.S. Sposób @Miłego też wydaje mi się interesujący - zwłaszcza w aspekcie uratowania nieudanych destylatów z poprzedniego sezonu...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości